|
Humor na dziś - strona 141 poprzednia << >> następnaPrzychodzi blondynka do sklepu RTV i pyta: - Czy ma pan kolorowe telewizory? - Tak, oczywiście - odpowiada sprzedawca - To poproszę żółty!
Żona wysłała męża-policjanta do sklepu po cytryny. Po godzinie policjant wraca do domu z pustą siatką. - Nie było cytryn? - Były. Kupiłem pół kilo i w drodze powrotnej chciałem sprawdzić, czy są dobre. Wtedy sprzedawczyni tak dziwnie na mnie patrzyła, jakby te cytryny były naprawdę stare i zepsute. No więc jedną spróbowałem i okazała się kwaśna. Sprawdziłem po kolei cytryny i wszystkie okazały się kwaśne! Więc co miałem robić? Wyrzuciłem je do śmietnika, wróciłem się do sklepu i powiedziałem ekspedientce, co o niej myślę!
Sędzia pyta blondynki podczas rozprawy: - Nadal twierdzi pani, że nie zabiła męża tylko, że popełnił samobójstwo? - Tak - odpowiada blondynka. - A może pani mi wyjaśnić, jak mąż mógł sam strzelić do siebie z łuku?
Co robi żaba, gdy się ją uderzy z całej siły kg młotkiem? - Ucieka równomiernie we wszystkich kierunkach.
Rozmawia optymista z pesymistą: - Takie teraz ciężkie czasy, że chyba wkrótce będziemy jedli to, co sami zrobimy... Na co pesymista: - Obawiam się, że nie dla wszystkich wystarczy.
Łapie gość zlotą rybkę. Ta mówi: - Puść mnie a spełnię Twoje jedno życzenie! - OK! Chcę najnowszego mercedesa! - A jak wolisz: za gotówkę czy na raty? - A ty jak wolisz: na olejku czy na masełku?
Spotykają się koledzy po latach. W barze oparci o kontuar drinkują solidnie. W pewnym momencie wchodzą dwie piękne kobiety: blondynka i brunetka. Jeden z nich mówi: - Zobacz mój przyjacielu, ta blondynka to moja kochanka a brunetka to moja żona. Przyjaciel z zapitymi oczyma mówi: - A u mnie jest dokładnie odwrotnie...
Wraca mąż polowania, a tu żona z kochankiem w łóżku. - Wylaź z łóżka! - krzyczy mąż do kochanka. Kochanek wyskakuje i zasłania dłonmi swoje klejnociki. Mąż ze spokojem celuje z dwururki w te klejnociki. Kochanek krzyczy: - Nie wygłupiaj się, daj szanse! Na to mąż do kochanka: - No dobra, rozbujaj! andpaj');
Do rodziny Masztalskich przyjechała teściowa. Stęskniony za babcią Jasio próbuje usiąść na kolanach. - Jasiu usiądź obok mnie na krzesełku. - Dlaczego? - Bolą mnie nogi. Musiałam z dworca iść na piechotę. - Na piechotę? Przecież tato powiedział że babcię diabli przynieśli.
Przychodzi facet do knajpy, lekko nagrzany. - Kelner, setę. - Panie, u nas wódkę podaje się z zakąską. - Co macie na zagrychę? - No, nóżki w galarecie. - Proszę bardzo. Kelner podaje mu. Galareta trochę się rusza. - Czego się trzęsiesz... I tak cię nie zjem. mirex');
Wchodzi babcia do autobusu i widzi, że jakiś młody chłopak siedzi i nie chce jej ustąpić miejsca. Podchodzi do niego i zaczyna stukać laską. - Może by babcia gumke założyła toby tak nie stukało. - Jakby twój ojciec gumke założył, tobym nie musiała stukać.
Dwaj starzy przyjaciele spotykają się po długim czasie. - Co słychać? - pyta pierwszy. - A, nic dobrego - odpowiada drugi. - Cierpię na moczenie nocne i nie wiem, co z tym zrobić. - Wiesz co, tu niedaleko mieszka dobry psychoterapeuta. Spróbuj, może on znajdzie sposób. Przyjaciele spotykają się po kilku miesiącach. - No i co, byłeś u tego psychoterapeuty? - Byłem i jestem ci bardzo wdzięczny. - Już się nie moczysz? - Moczę, ale teraz jestem z tego dumny!
Na ławce w parku siedzą młodzi małżonkowie, obok siedzi starszy człowiek. Słyszy rozmowę zakochanych: -Czułko mnie boli Stasiu, pocałuj! Całuje. Ból przechodzi. - Stasiu, boli mnie uszko, pocałuj! Całuje. Ból przechodzi. - Stasiu, bolą mnie usta, pocałuj! Całuje. Ból przechodzi. Nagle odzywa się starszy człowiek. - A leczy pan hemoroidy?
Grupa blondynek puka do raju bram. Święty Piotr przygląda im się i mówi: - Wszystkie, które zdradziły mężów, niech wystąpia krok do przodu. Wszystkie, poza jedną, występują. Święty Piotr przygląda się jej i mówi: - Ta głucha też niech podejdzie.
Hania do nie grzeszącej uroda cioci: -Czy ciocię też Bóg stworzył? -Oczywiście! -Tak jak mnie? -Tak. Dziewczynka patrzy do lustra i mówi do siebie: -Teraz Pan Bóg pracuje lepiej. kasiula');
- Panie kelner, to wino jest ciepłe - denerwuje się gość w restauracji. - To niemożliwe! Przed chwila sam dolewałem do niego zimnej wody. milego dnia i usmiechu wiele pozdro elektro');
|